Z rana od razu strzałka na wykłady, a potem trening. Cały czas miałam w głowie Bartka… Wspomnienia o nim odżyły… Nie byłam w stanie się skupić na wykładach, ale na treningu moje zmysły wyrzuciły Bartka z myśli, a zajęłam się tylko siatkówką. Ponownie mieliśmy treningi tylko trzy razy w tygodniu. Nie wiem co wpadło mi do głowy, ale chciałam spróbować swoich sił w piłce ręcznej. W weekend ogarnęłam w necie najbliższy klub sportowy. W poniedziałek się tam udałam i zapisałam się jak na razie na miesiąc. Wybrałam takiego trenera, którego treningi z ręcznej nie będą mi kolidować z treningami siatkówki. Pierwszy trening w środę. Nie powiem cholernie mi się spodobał ten sport, a z siatkówki nie zrezygnuje. Jeszcze tylko do czerwca i koniec. A czy będę nadal wiązała swoją przyszłość z siatkówką to zobaczy się w późniejszym czasie. Na razie grałam i w to i w to. Zdarzały mi się turnieje w obu dyscyplinach. Powoli już miałam tego dość, ale nastały święta. Od razu spotkałam się z Karolem. Przyjechał wcześniej i nagadaliśmy się trochę. Stwierdził, że cholernie schudłam, a wtedy opowiedziałam mu, że wzięłam się za trenowanie piłki ręcznej i zjechał mnie, że się tak bardzo przemęczam. W końcu rzekłam:
- Mogę z Tobą po świętach pojechać do Bełchatowa? Odpocząć trochę.
- No pewnie. Wszyscy się stęsknili.
Więc po świętach zabrałam się z Karolem uprzednio uprzedzających trenerów, że nie będzie mnie przez tydzień. Pierwszego dnia poszliśmy pograć w siatkówkę. Z Bartkiem nie zamieniłam ani słowa. Omijałam go szerokim łukiem, lecz następnego dnia Karol zgotował mi ,,niespodziankę’’ Gdy przyszłam po niego do ich pokoju, wciągnął mnie do pokoju, a sam wyszedł i zamknął drzwi na klucz.
- Karol! – próbowałam otworzyć drzwi, ale nic z tego
- Wy macie sobie pogadać i się pogodzić. – odkrzyknął mi zza drzwi
- Masz klucze? – spojrzałam złowrogo na Bartka, a ten podszedł do szafki
- Zabrał mi. – zaskoczony zaczął przeszukiwać szufladę
- Super. – położyłam się na łóżku Karola
- Leżysz na moim łóżku. – spojrzał na mnie zły
- Przecież…
- Wymieniliśmy się. A zresztą leż. – machnął ręką i usiadł na teraźniejszym łóżku Karola
Leżałam i zastanawiałam się jak się stąd wydostać, ale nic mi nie przychodziło do głowy, a przecież drzwi nie wywarze. Rozglądałam się po pokoju i natknęłam się na wzrok Bartka. Od razu odwróciłam wzrok, ale po chwili znów na niego spojrzałam i co chwilę patrzyliśmy na siebie. Wymiękałam… Cholera wymiękałam od tych jego oczu… W końcu zrobiło mi się duszno, a gdy się ruszyłam i chciałam wstać to samo zrobił brunet. Cholera! Staliśmy tak przed sobą i patrzyliśmy sobie w oczy. Jego twarz zaczęła się zbliżać do mojej.
- Nie marz. – szepnęłam zła i podeszłam otworzyć balkon
- A może? – spojrzałam w dół
- No chyba nie myślisz zeskoczyć czy złazić po ścianach? – spytał wściekłym tonem
- A co Cię to obchodzi?! – odwróciłam się wściekła
- Cholernie obchodzi!
- Chrzań się. – minęłam go w drzwiach balkonowych, a w środku przyciągnął mnie do siebie i zaczął całować
- Przestań! – uderzyłam go po twarzy
- Olka do cholery ja Cię kocham! – krzyknął patrząc w moje oczy
- Nie potrzebuję tej Twojej cholernej litości! – chciałam odejść, ale znów przyciągnął mnie do siebie, zaczął całować i zamknął w mocnym uścisku
Próbowałam się wyrwać, ale nie udało mi się to. Motylki już fruwały w moim brzuchu. Latały jak opętane i po chwili zaczęłam odwzajemniać jego pocałunki. Nie byłam w stanie im się oprzeć. Serce, rozum, wszystko przemawiało do mnie, żeby tylko go czuć. Nawet nie wiem kiedy nasze dłonie wędrowały pod naszymi ciuchami. Czułam ciepło bijące od niego i nie wiem co mną kierowało, ale po chwili pozbawiłam go koszulki, a nasze usta złączyły się w namiętnym pocałunku.
- Naprawdę Cię kocham. – szepnął
- Przestań pieprzyć. – ja nadal w to nie wierzyłam, ale chciałam mieć z nim jakieś miłe wspomnienie
Po chwili byliśmy już na łóżku, nadzy i podnieceni. Gdy chciał coś powiedzieć, ja go całowałam. Nie chciałam słyszeć jego kłamstw, ale chciałam to z nim zrobić, aż w końcu staliśmy się jednością… Po wszystkim zasnęliśmy wtuleni w siebie. Obudziły mnie jego pocałunki i dotyk na ciele.
- Hej. – uśmiechnął się, gdy otworzyłam oczy, a gdy chciał mnie pocałować w usta odsunęłam się
- Przestań.
- Co? – zdziwił się
- To między nami nic nie zmienia. – wstałam i zebrałam swoje ciuchy
- Ola… - wstał i ujął moją twarz w swoje dłonie
- Zapomnij o tym co się stało. – poszłam do łazienki, zamknęłam się i ubrałam, a Bartek próbował dobić się do drzwi
- Olka do cholery!
- Daj sobie siana. – wyszłam i usiadłam na łóżku Karola
- Ola no… - usłyszałam szczęk kluczy
- Ubierz się! – szepnęłam i wpakowałam mu ciuchy do dłoni, ale ten zaczął mnie całować
- Idź! – odepchnęłam go i ze spuszczoną głową wszedł do łazienki, a po chwili w drzwiach wejściowych pojawił się Karol z Miguelem i Łukaszem.
- I? – wyszczerzył się
- Pieprz się. – ominęłam go i wyszłam z pokoju
- Co? Bartek! – wydarł się
- Odwal się! – usłyszałam krzyk wezwanego
- Co się stało?
- Nic. Zupełnie nic. – powiedział ironicznie, a ja odbiegłam od drzwi i łzy zaczęły spływać po moim policzku
Gdy dotarłam do hotelu, rzuciłam się na łóżko z płaczem. Wyczułam, że mój telefon wibruje, a gdy go wyjęłam zauważyłam nieznany mi numer.
- Tak? – otarłam łzy
- Ola… - usłyszałam Bartka i od razu się rozłączyłam
Dzwonił i dzwonił, ale ja go odrzucałam. W końcu otrzymałam wiadomość:
Do cholery Ola! Uwierz, że Cię kocham!
Wstałam i płacząc zaczęłam się pakować. Nie chce go spotkać. Dzięki niemu poznałam i odczułam słowo miłość, ale szkoda, że nie odwzajemnioną. Gdy byłam już spakowana zamknęłam pokój i zeszłam na dół. Gdy tylko wyszłam z hotelu wpadłam na Bartka.
- Ola ja Cię proszę, nie płacz. – otarł moje łzy
- Zostaw mnie. – odeszłam
Przez całą drogę do stacji PKS-ów szedł obok mnie i próbował mi przetłumaczyć, że niby mnie kocha, ale starłam się go nie słuchać. Gdy tylko zauważył napis i spojrzał uważnie na mnie, wychodzi na to, że dopiero zauważyłam, że mam ze sobą walizkę.
- Ty chcesz wyjechać?! – zatrzymał mnie
- Puść mnie. – spojrzałam na niego płacząc
- Ola, nie. Zrozum, kocham Cię.
- Wiem, że to litość. Daj mi odjechać. Zniknę z Twojego życia i nigdy więcej mnie nie zobaczysz. – powiedziałam mu w oczy
- Ola nie chce, żebyś zniknęła z mojego życia.
- Ale ja chce, żebyś Ty zniknął z mojego. Przez cały czas mnie ranisz i mam tego dość.
Minęłam go i autobus do Warszawy akurat odjeżdżał. Biegiem dotarłam do niego i na szczęście kierowca mnie wpuścił, a gdy już zajęłam miejsce, odwróciłam się w stronę gdzie stał Bartek, który teraz patrzył na mnie ze łzami w oczach. Przecież to nie jest możliwe, ze on mnie kocha. Cały czas próbować być ze mną z litości. On mnie nie kocha... On mnie nie kocha... To niemożliwe...
---------------------------------------
Wiecie co? Jakoś nie lubię tego opowiadania -.- ale co do ankiety to wynik mnie zaskoczył. Myślałam, że większość z Was będzie za Karolem, a tu się pomyliłam ;P